661,301 unikalne wizyty
Pierwsze krzyże na podolskich mogiłach

Ihrowica
Berezowica Mała
Płotycz
Łozowa
Pierwsze krzyże na podolskich mogiłach
Prolog po 64 latach

articles: Ihrownica_small.jpgByli mieszkańcy Ihrowicy, Berezowicy Małej, Płotyczy i Łozowej wraz z rodzinami, duchownymi i przedstawicielami władz państwowych Polski i Ukrainy zjechali się 5 lipca 2008 roku, by na cmentarzu ihrowickim pod pomnikiem 92 ofiar wigilijnego mordu dokonanego na Polakach 24 grudnia 1944 roku uczestniczyć w centralnej uroczystości upamiętniającej swoich Krajan zamordowanych przez nacjonalistów ukraińskich. Po zakończeniu uroczystości poświęcenia pomnika w Ihrowicy, podobne celebracje odbyły się w Berezowicy Małej, Płotyczy oraz w Szlachcińcach, gdzie pogrzebane zostały ofiary mordu w Łozowej.
64 lata jakie minęły od zbrodni w tych czterech podolskich wsiach do postawienia przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa pomników na zbiorowych mogiłach, to szalenie długi okres oczekiwania. Dobrze, dla Polaków i Ukraińców, że już się skończył.
articles: Berezowica_small.jpgW chronologicznie pierwszym z upamiętnionych mordów, do którego doszło w Berezowicy Małej nocą z 22 na 23 lutego 1944 roku, straciło życie 131 Polaków. W Płotyczy ukraińscy funkcjonariusze SS Galizien namówieni do zbrodni przez nacjonalistów ukraińskich z Twaczowa Dolnego rozstrzelali 8 marca 1944 roku 43 Polaków. Łozowa została napadnięta nocą z 28 na 29 grudnia 1944 roku przez sotnię UPA Buriaky, która cztery dni wcześniej dokonała rzezi w Ihrowicy. W Łozowej zamordowano 106 Polaków, w tym 12 osób narodowości ukraińskiej.
Ihrowica, Płotycz, Łozowa i Berezowica Mała to wsie położone na Podolu w dawnym polskim województwie - a dziś ukraińskim obwodzie - tarnopolskim, oddalone od siebie od 7 do 12 km. Ludność każdej z tych wiosek dotknął los tysięcy innych kresowych polskich społeczności. Z tego morza polskiej krwi wyróżnia je to, że jako jedne z niewielu doczekały się pomników na zbiorowych mogiłach ofiar zbrodni.
Każda z 4 mogił została ogrodzona i upamiętniona okazałym, granitowym krzyżem. Obok krzyży stoją tablice z wyrytymi nazwiskami ofiar. Nad pracami związanymi z upamiętnieniem czuwali specjaliści Rady OPWiM, która również w całości je sfinansowała. Szkoda, że w inskrypcjach pomników podano jedynie datę mordu i liczbę ofiar, a zabrakło wskazania, kto popełnił zbrodnię. To efekt żmudnych negocjacji ze stroną ukraińską, która boi się ujawniać pełną prawdę o ludobójstwie na Kresach. Mam nadzieję, że przyszłe pokolenia, które będą żyć w Polsce i już demokratycznej, w pełni europejskiej Ukrainie, uzupełnią ten brak, bez którego upamiętnienie nie jest zakończone. To dopiero prolog tej walki o prawdę.

Upamiętnianie mogił Polaków zamordowanych przez OUN-UPA w czasie ludobójczej czystki etnicznej na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej w latach 1943 - 1945 jest potrzebą szczególnie naglącą, gdyż na naszych oczach przemija pokole-
nie pamiętające tragiczny czas mordów. Na odejście świadków zbrodni z niecierpliwością oczekuje środowisko nacjonalistów ukraińskich negujących ludobójstwo dokonane na Polakach. Za kilka, najwyżej kilkanaście lat nie będzie już komu wskazać miejsc zbiorowych mogił, a tym bardziej pojedynczych grobów zamordowanych. Przykro stwierdzić, ale nasze najwyższe władze państwowe po odzyskaniu przez Polskę niepodległości nie dostrzegają tego problemu i nie wspierają nas Kresowiaków w dążeniu do upamiętnienia polskich mogił na Kresach. Przeciwnie, w imię wydumanych koncepcji politycznych popierają nacjonalistycznie i antypolsko zorientowany Związek Ukraińców w Polsce i prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenkę, którzy z bandytów UPA pragną uczynić kombatantów II wojny światowej!
Niestety ta nieroztropna polityka polskich elit położyła się cieniem również na uroczystościach z 5 lipca 2008 r. My Podoiacy mieliśmy prawo oczekiwać, że nasz prezydent Lech Kaczyński zaszczyci swoją obecnością uroczystości poświęcenia czterech pomników ku czci ofiar zbrodni UPA. Oczekiwania te były tym bardziej uzasadnione, że dwa lata wcześniej w 2006 roku Prezydent RP nadał ogromne znaczenie uroczystościom w polskiej Pawłokomie występując tam w towarzystwie prezydenta Wiktora Juszczenki. Przez to Pawłokoma stała się głośnym symbolem rzekomych polskich zbrodni wobec narodu ukraińskiego, gdy tymczasem doszło tam do często spotykanej w czasach wojennych akcji odwetowej, a nie - jak w Ihrowicy, Berezowicy, Płotyczy, Łozowej i setkach innych polskich wsi - zaplanowanej i konsekwentnie realizowanej „czystej" zbrodni ludobójstwa. Prezydent Kaczyński nie przyjął również patronatu nad obchodami 65. rocznicy ludobójstwa na Kresach Wschodnich, natomiast objął patronatem honorowym Festiwal Kultury Ukraińskiej, który odbył się w tym samym czasie.
Środowiska kresowe odebrały tę postawę jako przejaw lekceważenia.
Z podobną postawą spotkał się przygotowany na wniosek Ruchu Kresowego, uzgodniony między klubami poselskimi i zgłoszony przez PSL projekt uchwały Sejmu RP potępiającej zbrodnię ludobójstwa na Polakach dokonaną przez nacjonalistów ukraińskich. Została ona bez żadnego uzasadnienia zdjęta przez marszałka Bronisława Komorowskiego z porządku obrad Sejmu. Protesty środowisk kresowych i klubu PSL zostały w sposób arogancki zignorowane. Jakby tego było mało pan marszałek uznał uczestnictwo w zorganizowanych przez Kresowiaków obchodach rocznicowych rzezi wołyńskiej za niegodne obecności swego majestatu, a wcześniej nie raczył nawet przyjąć delegacji tych środowisk. Dziwne, że tak publicznie manifestowana przez marszałka Komorowskiego nieczułość na ludzką krzywdę nie stanęła na przeszkodzie objęciu jego patronatem koncertu w Sopocie zorganizowanego przez Ukraińców zamieszkałych w Polsce w intencji ofiar Wielkiego Głodu wywołanego na rozkaz Stalina na terenie radzieckiej Ukrainy na początku lat trzydziestych ubiegłego wieku.

articles: Plotycz_small.jpg
Powyższe fakty świadczą o jakimś niepojętym lekceważeniu przez najwyższe polskie władze nas Kresowiaków, obywateli polskich wypędzonych ze swojej ojcowizny, zdziesiątkowanych przez nacjonalistów ukraińskich. Przykro jest nam o tym mówić i pisać, ale czujemy się jak obywatele drugiej kategorii! W zupełnie odmiennej sytuacji znajduje się Związek Ukraińców w Polsce, któremu władze polskie spełniają niemal każde życzenie. Każdy kto zna realia ukraińskie wie, że jest nie do pomyślenia, aby władze Ukrainy odnosiły się z podobną empatią do polskich próśb. Współcześni nacjonaliści ukraińscy mają powody do satysfakcji gdy widzą, że w zacieraniu ukraińskiej odpowiedzialności za ludobójstwo na
Kresach znajdują oparcie w polskich władzach. Dlatego tym agresywniej starają się odwrócić karty historii i z katów polskich dzieci uczynić bohaterów, a z polskich ofiar - oprawców. Czy władze w Warszawie, które robią co mogą, aby nie dopuścić do budowy pomnika ofiar nacjonalistów ukraińskich na Kresach, długo jeszcze będą udawały, że tego nie widzą?

Pracując nad niniejszą publikacją miałem świadomość, że nie będę w stanie zadowalająco dla wszystkich czytelników opisać straszliwych okoliczności rzezi dokonanych w poszczególnych miejscowościach, w których odsłonięto pomniki. Zainteresowanych odsyłam do lektury książek Jana Kanasa z Łozowej pt. „Podolskie korzenie" i Władysława Kubowa z Berezowscy Małej pt. „Polacy i Ukraińcy na Podolu." Autorzy ci opisali dokładnie mord sąsiadów, kuzynów i członków swoich rodzin tak jak go przeżyli i zapamiętali. Monografia dotycząca rzezi Polaków w Płotyczy jest w trakcie przygotowywania do druku.
Dziękuję serdecznie wszystkim, którzy nadesłali listy po przeczytaniu moich dwóch ostatnich książek, to jest „Krwawej Podolskiej Wigilii w Ihrowicy" i „Żył i umarł dla innych." Głosy te są bardzo cenne nie tylko jako potwierdzenie naszej kresowej wspólnoty, ale również jako źródło cennych informacji. Właśnie dzięki tym - czasem pełnym prostoty i wzruszeń - listom, rozmowom bezpośrednim i telefonicznym, mogłem ustalić niektóre ważne szczegóły dotyczące np. okoliczności, w jakich ginęli nasi bliscy, jak rabowany był ich dobytek, jak przebiegały drogi ucieczki ze zrabowanym mieniem. Po zestawieniu tych danych okazuje się, że np. o banderowskich szlakach komunikacyjnych doskonale wiedziało NKWD nie czyniąc z tej wiedzy użytku. Czyżby istniały lokalne sojusze NKWD-UPA? Widocznie zbrodnie UPA były w pewnym okresie na rękę władzy sowieckiej.
Jestem pełen uznania dla organizatora rocznicowych spotkań w Korfantowie, które organizuje brat Władysław, a które podtrzymują pokoleniową więź Ihrowiczan wprowadzając młodsze pokolenie w krąg zainteresowań sprawami naszych korzeni. Suma tych wszystkich sygnałów utwierdziła mnie w przekonaniu o potrzebie dalszej pracy na rzecz dokumentowania ludobójstwa dokonanego na Polakach przez OUN-UPA.

Szczególne podziękowania kieruję do osób, które pozytywnie odpowiedziały na moją prośbę o pomoc finansową dla oczyszczenia cmentarza. Dzięki ich pomocy przed centralną uroczystością cmentarz w Ihrowicy był dobrze uprzątnięty, pomniki stały prosto, a niektóre zostały nawet pobielone. Środków starczyło też na zakup zniczy i kwiatów.

Kilka refleksji nad ihrowickim pomnikiem
Tylko nowe potoki łez
Mocno się obawiałem, czy prowokacyjne, pięciogodzinne przetrzymanie przez służby graniczne Ukrainy polskich autokarów na przejściu w Dorohusku nie pokrzyżuje naszych planów. Tak się na szczęście nic stało, choć spóźnienie dużej części uczestników spowodowało jednak pewien pośpiech i niepokój. Centralna uroczystość odbywała się bowiem w Ihrowicy, a osoby pochodzące z Płotyczy, Łozowej i Berezowicy Małej chciały jak najszybciej jechać do swoich miejscowości. Trudno się dziwić, że ciągnęło ich na rodzinne zagony i do mogił swoich najbliższych. Starsi, którzy urodzili się na Podolu, pragnęli pokazać wnukom krainę dzieciństwa, która - choć naznaczona stygmatem grozy i śmierci najbliższych - pozostała w ich pamięci jako wręcz „raj utracony".
Msza Święta koncelebrowana na ihrowickim cmentarzu rozpoczęła się w nastroju niezwykłej powagi i skupienia. U niektórych jej uczestników zobaczyłem oczy pełne łez. Ja również przez łzy patrzyłem na to, co działo się dookoła. Tyle łez, tyle cierpień wywołuje to miejsce i ta uroczystość. Jedna z kobiet stojąca w pierwszym szeregu trzymała w dłoniach sporych rozmiarów oprawione zdjęcie zamordowanej matki. Inni podobne widoki nosili w pamięci i w sercu. Nic mogłem skupić się na modlitwie. Myśli moje obiegały miniony czas i jak film przesuwały się wokół tragicznych zdarzeń, które dzięki Opatrzności Bożej tu w Ihrowicy przeżyłem. Teraz w czasie Mszy św. doznawałem uniesienia i jakiejś wewnętrznej satysfakcji, że pomimo tak wielkich trudności, po blisko 20 latach starań stoję tu przed pomnikiem wzniesionym ku czci zamordowanych sąsiadów w otoczeniu wielebnych księży, Ihrowiczan, Płotyczan, Łozowian, Berezowiczan i tylu znakomitych Polaków przybyłych, aby oddać hołd tym, którzy zginęli w męczarniach za to, że urodzili się Polakami. W myślach pojawiały mi się osoby, które mi pomagały, wspierały duchowo, doradzały. Dziękowałem Bogu Najwyższemu, że doczekałem tej chwili. Wspomniałem też wielu Krajan, którzy tak bardzo chcieli doczekać dzisiejszego dnia, lecz wcześniej odeszli z tego świata.
articles: Szlachcince_small.jpg
Słuchając Ewangelii i błądząc myślami po latach wojny starałem się wsłuchiwać w słowa kazania głoszonego przez ks. Władysława Iwaszczuka, proboszcza parafii w Krzemieńcu, wzywającego bardzo mądrze do pojednania - ale w oparciu o prawdę. Ks. Iwaszczuk wyraził nadzieję, że upamiętnienie zbiorowych grobów Polaków zamordowanych na Kresach oraz modlitwa „za ofiary i ich oprawców" nie spowodują nowej fali wzajemnych żalów, pretensji i nienawiści. - Oby tak się stało - pomyślałem zdając sobie jednocześnie sprawę z tego, że na Ukrainie brak dziś klimatu sprzyjającego odsłanianiu prawdy historycznej. Tym, którzy o nią walczą często stawia się zarzut, że dążą do skłócenia Polaków z Ukraińcami. Zresztą, tak myślą i postępują nie tylko władze administracyjne Ukrainy Zachodniej, ale również część polskich elit politycznych - posłów, senatorów, tzw. „autorytetów". Niestety wiele wskazuje na to, że do tego grona należy również urzędujący Prezydent RP Lech Kaczyński, który nie zaszczycił swoją obecnością naszej uroczystości, chociaż obchodziliśmy właśnie 65 rocznicę apogeum ludobójstwa Polaków na Kresach.
Kiedy pod koniec nabożeństwa dotarły do mnie niesione pod niebiosa słowa pieśni „Boże coś Polskę" dostałem stuporu i stanąłem skamieniały jak posąg. Miałem ściśnięte gardło
i nie mogłem się poruszyć. Czułem tylko nowe potoki łez napływających do oczu. To było wielkie wzruszenie, którego nie potrafię opisać. Jestem pewien, że wielu z obecnych na cmentarzu w Ihrowicy w czasie tej Mszy św. doznało podobnych wzruszeń.

Przyszli z potrzeby serca
W nabożeństwie uczestniczyli również obecni mieszkańcy Ihrowicy i okolic. Stali nieco na uboczu, ubiorem odróżniali się od przyjezdnych, więc łatwo ich było dostrzec. Nie było ich zbyt wielu. Przekonany jestem, że to ci sami ludzie, którzy po kryjomu przez wiele lat przynosili polne kwiaty na grób ks. Stanisława Szczepankiewicza. Większość z nich to zapewne kobiety, które już kilka lat temu chciały za składkowe pieniądze wystawić księdzu nagrobek. Może dlatego, że w czasie wojny leczył też Ukraińców? Jestem pewny, że ci ludzie cieszyli się z okazałego monumentu postawionego na cmentarzu w Ihrowicy na równi z nami. Sądzę, że to z ich powodu trzymano nas po ukraińskiej stronie granicy bez odprawy przez 5 godzin. I choć nabożeństwo było znacznie spóźnione, oni nie rozeszli się, tylko cierpliwie czekali na uroczystość. Większość z tych ludzi w 1944 roku była jeszcze dziećmi, ale doskonale zna historię wigilijnego mordu na Polakach. Wiedzą o niej tu wszyscy. Przyszli pomodlić się razem z Polakami za swoich byłych sąsiadów, często krewnych i przyjaciół nieżyjących rodziców.
Wiem, że ci ludzie naciskali na parocha z cerkwi, żeby nie omijał grobu księdza Stanisława Szczepankiewicza, kiedy w każdy drugi dzień Świąt Wielkanocnych modlono się na cmentarzu. Jestem przekonany, że ich rodziny nie brały udziału w zabijaniu Polaków, nie rabowały ich mienia. Należały do grona tych sprawiedliwych, którzy ostrzegali i ratowali sąsiadów, a później okazywali im współczucie i pomoc materialną. Takiego współczucia i pomocy doświadczyłem ja i moja rodzina, ponieważ choć zachowaliśmy życie, straciliśmy cały
majątek.
Jestem przekonany, że ta w końcu postawiona i poświęcona mogiła jest podstawą prawdziwego pojednania miedzy Polakami a Ukraińcami, do którego nie potrzebne są nieszczere apele nacjonalistów ukraińskich o konieczności zgodnego współżycia naszych narodów. Jestem przekonany, że te puste deklaracje wynikają jedynie z chęci szybkiej integracji z Unią Europejską, do czego potrzebna im pomoc Polski. Czyżby Ukraińcy nie zdawali sobie sprawy, że brak rozliczenia się i wzięcia odpowiedzialności za ludobójstwo na Kresach może okazać się przeszkodą nie do pokonania w ich dążeniu do struktur europejskich? My Kresowianie uważamy, że gloryfikacja zbrodniarzy UPA, którym stawiane są na Ukrainie Zachodniej pomniki, świadczy o tym, jak bardzo wiele dzieli Ukrainę od cywilizacji Zachodu i jak daleka droga czeka ten kraj i ludzi - zwłaszcza elity rządzące - by znaleźć się w klimacie kulturowym Europy.

Aktualnie online
Gości online: 2

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 25
Najnowszy użytkownik: JerryPam
STOWARZYSZENIE
CELE STOWARZYSZENIA
ZAŁOZYCIELE
ZARZĄD
STATUT
DOKUMENTY
SPRAWOZDANIA
UROCZYSTOŚĆ 11-07-2009
WYBRANY PROJEKT POMNIKA
HONOROWY PATRONAT
ODSŁONIĘCIE POMNIKA
FOTOREPORTAŻ -17.09.2011
FUNDATORZY
KRONIKA STOWARZYSZENIA
70.ROCZNICA RZEZI WOŁYŃSK.
W PAROŚLI I SARNACH
POGRZEB PO 70 LATACH
ZŁOTY MEDAL DLA PREZESA
I MARSZ PAMIĘCI SYBIRAKÓW
DYPLOM DLA ST.SENKOWSKIEGO
72.ROCZNICA RZEZI WOŁYŃSKIEJ
DĘBY PAMIĘCI
73.ROCZNICA RZEZI WOŁYŃSKIEJ
Lokalizacja pomnika
LOKALIZACJA

Pomnik zostanie wzniesiony u zbiegu Al. Piłsudskiego i ul. Wołyńskiej.
Lokalizacja pomnika>>

PUBLIKACJE-WSPOMNIENIA
Dzieci Kresów III

Dzieci Kresów to zbiór wspomnień osób które jako dzieci lub b. młodzi ludzie przeżyli gehennę ukraińskiego ludobójstwa. Publikacja Lucyny Kulińskiej godna polecenia.
O AUTORCE >>
SŁOWO WSTĘPNE >>
JEDNO WSPOMNIENIE >>
WSPOMNIENIA p. Kozioł >>
POSŁOWIE>>

--------------------------------
EWA SIEMASZKO
ZAGŁADA KOROŚCIATYNA
WIGILIA 1944 -J. Białowąs
KRZYŻE Z PRZEBRAŻA
POGRZEB PO..-J.Białowąs
BÓG WTEDY PATRZYŁ..
ZA CO ZGINĘLI UKRAIŃCY
GDY PŁONĄŁ WOŁYŃ
KiA SIDOROWICZOWIE
CZESŁAWA ROCH
ŚLADAMI LUDOBÓJSTWA..
PAMIĘĆ I NADZIEJA
Jastrzębski-LUDOBÓJSTWO
REGINA OWCZARCZAK
MOJE ZASMYKI-wiersze
POLECANE LINKIi
VIDEO
ks.ISAKOWICZ-ROZMOWA
WSPOMNIENIA-S.Kicińska
WSPOMNIENIA-Podskarbi
NA PODOLU PŁACZE...
WOŁYŃ 1943-Lech Makowiecki

WYWIADY I OPINIE
ROZMOWA z ks. Isakowiczem
ks. Isakowicz-CHODZI MI TYLKO...
Prof. Wieczorkiewicz o OUN-UPA
SEJM ZDECYDOWAŁ...
Ks.Isakowicz-POLITYKA ZAKŁA..

LIST OTWARTY do D.Tuska
Ostatnie artykuły
Odbyły się obchody...
Dęby Pamięci
Dyplom od Światoweg...
72.Rocznica "Krwawej...
I Marsz Pamięci Syb...
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
Brak tematów na forum
Najciekawsze tematy
Brak tematów na forum
POLECANE STRONY

 
<27 Dywizja Wołyńska AK

---------------------------------


Fundacja Centrum Dokumentacji
Czynu Niepodległościowego

--------------------------------

Fundacja Polskiego Państwa
Podziemnego

---------------------------------

Kresowy Serwis Informacyjny
-----------------------------------

Serwis Informacyjny
o Kresach Wschodnich

------------------------------------

Serwis Informacyjny
Towarzystwa Miłośników
Wołynia i Polesia w Chełme

Copyright © 2009 - Stowarzyszenie "Pamięć i Nadzieja" w Chełmie, 22-100 Chełm Pl. Niepodległości 1, p.77 Telefon - biuro: 608 073 511,
e-mail: stowarzyszenie.pin@op.plAdministrator - Tadeusz Halicki: thalicki@poczta.onet.pl
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Wygenerowano w sekund: 0.06